Otworzyłam usta, by coś powiedzieć ale w tej chwili usłyszałam dość głośne szmery na górze. Ja i Mixi zamarłyśmy wymieniając niepewne spojrzenia. Clariss najzwyczajniej wyciągnęła sztylet. Szmery rozeszły się ponad nami, jakby na górze ktoś biegał. Podniosłam brew pytająco. Kto tam jest?
Gdy klapa poruszyła się, stanęłam w bezruchu. Klapa otworzyła się wpuszczając jaśniejszy snop światła do ciemnego wnętrza. Bezgłośnie stąpając po ziemi ukryłyśmy się w rogach pomieszczenia. Gdy przylgnęłam do ściany, podłoga zaskrzypiała. O nie.
Zacisnęłam powieki. Usłyszałam kroki, a raczej kroczki, zbliżające się do mnie. Przełknęłam ślinę. Coś otarło się o moją nogę. Drops?
Otworzyłam oczy i spojrzałam w dół. Piesek szczekał wesoło. Kucnęłam i przytuliłam go do siebie, a Mixi i Clariss odetchnęły.
- Drops, skąd się wziąłeś? - szepnęłam.
- Przyszedł za tobą - powiedziała Clariss z miną znawcy.
- Przestraszyłeś mnie - przytuliłam go mocniej.
(Mixi? Clariss? :))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz