poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Od Neriel

Nie ma jak żyć w totalnym "więzieniu", dodatkowo się ukrywając. Plus jeszcze wychowywanie się w tym wielkim mieście. Mam rzecz jasna na myśli Londyn. Jeszcze nikogo nie poznałam, choć jestem tu dosyć długo. Nierealni traktowali mnie jak jedną z nich, a jeszcze inny mężczyzna traktował mnie jak jego własną córkę. Facet nawet dość miły, ale może spytacie się dlaczego on mnie tak traktuje? Otóż od samego początku, no dobra prawie samego początku jestem tutaj. Nikt z organizacji nie chciał się mną zająć, no ewentualnie ten gostek. No cóż… bywa. Dzisiejszy dzień należał do chłodnych. Deszcz lał niczym z cebra, a wiatr targał gałęzie drzew i spychał ludzi na bok, czasem porywając ich parasole. Siedziałam na jednej z ocalałych ławek w opuszczonym kościele. Siedziałam tam już od dłuższego czasu, z powodu ulewy, a ja ubrałam się jak na lato lub jak kto woli na wiosnę. Swój wzrok przemieszczałam to po kolejnych witrażach. Jedna z kropel deszczu wylądowała po drugiej stronie witrażu na policzku Matki Boskiej i po chwili spływała wzdłuż niego. Wyglądało to jakby płakała. Po pół godzinie sekund nie wiadomo ile, zza chmur wyjrzało Słońce. Wyszłam przed budynek. Na ulicach i chodnikach roiło się od kałuż. Niektóre dzieci wyszły z domów by poskakać w taflach wody. Skierowałam się ku naszej bazie, by sobie tam trochę posiedzieć. Gdy tam dotarłam usłyszałam jakieś głosy. Powolutku tam podeszłam i ukryłam się za ścianą lekko się wychylając. Były to jakieś trzy dziewczyny, których nie znałam nawet z widzenia. Dobra jedną kojarzę. Tę.. "smerfetkę"? Dobra, nie ważne. Ich rozmowa dotyczyła bazy, a także jedna mówiła, że nie ma gdzie mieszkać. Postanowiłam wciąć się w rozmowę:
 - Witam towarzystwo.. - powiedziałam wychodząc zza ściany
Wszystkie pary oczu zwróciły się na mnie. Spojrzałam po dziewczynach.
 - Powiedziałam coś nie tak? - spytałam lekko zaskoczona
(Mx? Maggie? Clariss?)

niedziela, 26 kwietnia 2015

Neriel Ophera

Imię: Neriel
Nazwisko: Ophera
Pseudonim: Nel, ale częściej do niej mówią Ophera
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 17 lat
 Charakter: Nel jest bardzo zrównoważoną, odważną i upartą jak osioł osobą, która lubi stawiać na swoim. Chętnie pomaga innym, choć nie wierzy że owa pomoc kiedyś do niej wróci. Jest wredna i chamska tylko dla ludzi, którzy są tacy dla niej. Od pewnego zdarzenia podchodzi do obcych z dystansem i stała się nie ufna. Praktykuje w życiu jedną zasadę "Oko za oko, ząb za ząb". Zawsze dotrzymuje słowa i nigdy nie zdradza tajemnic, jest po prostu osobą godną zaufania. Nie szuka przyjaciół na siłę - woli mieć ich mniej, a prawdziwych, na których zawsze może liczyć. Cechuje ją również asertywność. Pełna energii i szalona o dobrym poczuciu humoru. Najpierw działa, a dopiero potem myśli dlatego często wplątuje się w kłopoty, jednak wychodzi i nich bez szwanku. Wyprowadzenie jej z równowagi graniczy z cudem, jednak jest pełna podziwu dla tych, którym się to uda, ale po chwili myśli aby dożyli jutra.
Aparycja: Dziewczyna wysoka, lekko przekraczająca 178 cm. Ma szczupłą, zgrabną dziewczęcą sylwetkę. Ma gęste, falowane, czekoladowe włosy sięgające jej do łopatek. Ma duże zielone oczy, dodatkowo zdobione przez długie rzęsy. Ma lekko truskawkowe oczy, co komponuje się z jej kremową karnacją. Jej ubiór to coś na kształt mundurka szkolnego.
Historia: Hmm.. pomyślmy oddzielono ją od rodziny w wieku lat 2. Bo to właśnie wtedy ukazała się jej moc. Przez to miała same problemy. Ukrywała się i uczyła się swoich mocy u nierealnych. Tam również nauczyła się sztuk walki - od mistrzów, rzecz jasna. Jak dotąd jest małą, szarą, samotną kropką w wielkim tłumie ludzi.
Moc: Pirokineza (kontrola żywiołu ognia)
Rodzina: Już ich nie pamięta…
Partner: Brak
Inne:
  • Ubóstwia owoce - zwłaszcza poziomki i truskawki (mogłaby je jeść codziennie)
  • Ma w domu kota wabiącego się Pimpek
  • Przez jej moc spaliła jakąś szkołę… i bardzo dobrze!
  • Zna pierdyliard sztuk walki i.. nie obroniłbyś się
  • Ma czarny pas karate i inne osiągnięcia
  • Zna kilka języków i biegle się nimi posługuje
  • Potrafi grać na paru instrumentach
Właściciel: Wera913

środa, 8 kwietnia 2015

Od Clariss c.d. Mixi

- To dobrze, bo nienawidzę wydawać ani wykonywać czyjś rozkazów. - zgodziłam się
Rozejrzałam się po klasie. Było tu czyściej niż na górze, ale i tak brudno.
 - Skoro to wasza siedziba to nie mogłybyście tu trochę posprzątać?
 - Nie, bo opuszczony dom nie może schludnie wyglądać - odpowiedziała Maggie
 - No jasne, tylko że na tych wielkich warstwach kurzu zostawcie ślady... ale wy tu nie mieszkacie, prawda? - spytałam
 - Nie - odpowiedziała Mixi
 - Ja nie mam domu, ani żadnej rodziny. Nigdy nie goszczę nigdzie więcej niż miesiąc. Mogę zamieszkać w tej klasie? Bywałam już w gorszych warunkach, proszę...

< Mixi? Maggie? Sorry, że tak późno... >

niedziela, 5 kwietnia 2015

Od Mixi c.d. Maggie

- Nie mogłabyś lepiej pilnować tego psa? - westchnęłam. - Kiedyś przez niego zginiemy...
- Dobra, dobra wiem... - odparła unosząc dłoń w geście "ani słowa więcej".
- Wracając, nazywamy się Nierealni i jesteśmy stowarzyszeniem zrzeszającym ludzi z mocami. Tymczasowo jest nas trójka - mówiłam. - Ukrywamy się, ale staramy się też walczyć z NIMI.
Clariss i Maggie skinęły na znak, że rozumieją.
- Ogółem nie mam co za bardzo mówić... Aha, w sumie jeszcze jedno, żeby było jasne. Nie mamy kapitana ani przywódcy, wszyscy jesteśmy na równym stopniu.
(Clariss? Maggie?)

środa, 1 kwietnia 2015

Od Maggie c.d. Mixi

Otworzyłam usta, by coś powiedzieć ale w tej chwili usłyszałam dość głośne szmery na górze. Ja i Mixi zamarłyśmy wymieniając niepewne spojrzenia. Clariss najzwyczajniej wyciągnęła sztylet. Szmery rozeszły się ponad nami, jakby na górze ktoś biegał. Podniosłam brew pytająco. Kto tam jest?
Gdy klapa poruszyła się, stanęłam w bezruchu. Klapa otworzyła się wpuszczając jaśniejszy snop światła do ciemnego wnętrza. Bezgłośnie stąpając po ziemi ukryłyśmy się w rogach pomieszczenia. Gdy przylgnęłam do ściany, podłoga zaskrzypiała. O nie.
Zacisnęłam powieki. Usłyszałam kroki, a raczej kroczki, zbliżające się do mnie. Przełknęłam ślinę. Coś otarło się o moją nogę. Drops?
Otworzyłam oczy i spojrzałam w dół. Piesek szczekał wesoło. Kucnęłam i przytuliłam go do siebie, a Mixi i Clariss odetchnęły.
- Drops, skąd się wziąłeś? - szepnęłam.
- Przyszedł za tobą - powiedziała Clariss z miną znawcy.
- Przestraszyłeś mnie - przytuliłam go mocniej.
(Mixi? Clariss? :))

wtorek, 31 marca 2015

Od Mixi c.d. Clariss

- Spokojnie... - powiedziałam. - Nie jesteśmy od nich - dodałam, bo wyczułam od niej moc.
- Nie? Coś wam nie wierzę...
- Jesteśmy takie jak ty - powiedziała Maggie.
- A znajdujemy się w naszej bazie, więc dobrze trafiłaś - uśmiechnęłam się. - Nazywam się Mixi., a to jest Maggie.
- Clariss - przedstawiła się dziewczyna.
- Zejdźmy może na dół... Tam jest bezpieczniej... - zaproponowałam.
Nie było żadnych sprzeciwów, więc zaprowadziłam je na dół. Clariss dość zdziwiła się widząc klasę.
- Klasa? Co tu robi klasa?
- Też nie jestem pewna, ale jest najlepiej ukryta w całym hotelu.
(Clariss? Maggie? Brak weny :/)

niedziela, 29 marca 2015

Od Clariss

Stałam w kościele. Nie wiem czemu, ale uwielbiam tu przychodzić... Podobają mi się te witraże w oknach. Są takie... piękne, w dodatku rzucają ładne i kolorowe cienie. Stałam tak i nie wiedziałam właściwie co się dzieje w okół mnie. Czułam że świat zewnętrzny jakby mnie nie dotyczy. Miałam własne zmartwienia i problemy... Nagle coś usłyszałam, obejrzałam się. Ktoś przedzierał się przez tłum. To był ON! To był właśnie człowiek, który cały czas mnie gonił. Na szczęście teraz nie było tu jego kolegów. Zaczęłam uciekać. Wybiegłam z kościoła i popędziłam na rynek. Myślałam, że tam łatwiej będzie mi zgubić tego gościa. Myliłam się. Cały czas deptał mi po piętach, potem na trochę znikał mi z oczu, aby pojawić się przede mną w najmniej oczekiwanym momencie. Wreszcie wbiegłam do jakiegoś opuszczonego budynku. Wiedziałam, że tu nie będzie mnie szukać. Byłam głodna i zmęczona. Wyjęłam z torby resztki jedzenia, a po tym nędznym posiłku położyłam się spać w kącie pokoju...

___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___

...Obudził mnie jakiś szmer... potem usłyszałam głosy. Otworzyłam oczy. Pochylały się nade mną jakieś dwie dziwne dziewczyny. Szybko cofnęłam się pod ścianę. Intuicja.
 - Czego chcecie? - spytałam - i nie gapcie się tak! Nie zbliżać się bo pogryzę! - prawie krzyknęłam...

 (Mag, Mixi?)

Clariss Wolf

Imię: Clariss
Nazwisko: Wolf
Pseudonim: Cas
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 16
 Charakter: Raczej miła. Jednak potrafi "pokazać pazurki". Często i łatwo wybucha. Uwielbia żartować dosłownie ze wszystkiego oraz droczyć się. Nie jest strachliwą osobą. Kocha rozwiązywać zagadki i tajemnice lub śledzić kogoś. Z natury jest złośliwa. Potrafi być nieprzewidywalna. Uwielbia igrać z losem, balansować na krawędzi życia i śmierci.
Aparycja: Ma zielone oczy. Czerwono-rude włosy. Jest szczupła i zwinna.
Historia: Mieszkałam z rodzicami w małym miasteczku. Kiedy miałam 5 lat odeszła mi mama. Od tego czasu mieszkałam z ojcem i bratem, Willem. Układało nam się dobrze, lecz sześć lat po śmierci matki ojciec wyszedł z domu i już nie wrócił - rzucił się pod pociąg. Will miał wkrótce osiągnąć pełnoletność. Ja miałam trafić do poprawczaka, ponieważ w sierocińcu zabrakło miejsc. Nie chciałam nigdzie iść, więc uciekłam... w wieku 14 lat trafiłam do Londynu. Tu nikt nie zawracał sobie mną głowy. Nie miałam tu stałego mieszkania. Włamywałam się do domów kiedy jeszcze wszyscy spali. Dorabiałam w teatrze. Jakiś czas później ktoś zobaczył jak używam swojej mocy. Od tego czasu jacyś ludzie zaczęli mnie ścigać. Jeden z takich pościgów miał odmienić moje życie... Reszty dowiesz się już w pierwszym opowiadaniu.
 Moc: rysunek (potrafi sprawić, by coś co "namaluje" w swojej wyobraźni pojawiło się w rzeczywistości )
Rodzina: teraz już nie ma nikogo, oprócz kruka imieniem Black-Jack
Partner: nie ma
Inne:
  • Uzależniona do żelek. 
  • Zawsze ma przy sobie sztylet, pistolet i MP3.
  • Ma kruka, Black-Jacka.
  • Od zawsze potrafi posługiwać się swoimi mocami.
Właściciel: *Kociaczek*

środa, 25 marca 2015

Od Mixi c.d. Maggie

- Nie przejmuj się tym aż tak - uśmiechnęłam się pocieszająco. - Przecież nie przyjdą tu i nie zastrzelą. Oni działają inaczej. Kryją się w ciemnych zaułkach. Obserwują. Dopiero potem przystępują do działania.
- To mnie pocieszyłaś - westchnęła.
- A! Jeśli chodzi o mieszkanie to jakaś kuzynka mojej współlokatorki ma do wynajęcia pokój. Mogłabyś u niej zamieszkać.
- A co z moimi rodzicami? - jęknęła.
- Musisz o nich zapomnieć... Przynajmniej na jakiś czas...
- Nie ma takiej opcji! To moi rodzice! Kocham ich i na pewno będą się o mnie martwić! - wybuchła.
- Wiem, że się niepokoisz, sama w końcu mam rodziców, ale jeśli chcesz żyć musisz to zrobić - westchnęłam.
- Muszę...?
- Musisz - powiedziałam  naciskiem. - Tak samo jak musisz nauczyć się wykorzystywać swoje moce.
(Maguś?)

wtorek, 24 marca 2015

Od Maggie c.d. Mixi

Lekko się zaniepokoiłam. Co im powiedzieć? Z kim zamieszkać? Może zaraz ocknę się ze snu i znowu wszystko będzie okay? Co jeśli... ONI mnie złapią? Może moc zniknie?
Może. Jednak w głębi serca wiedziałam, że tak się nie stanie. Łzy napłynęły mi do oczu, ale szybko otarłam je rękawem bluzy.
- Wszystko w porządku...? - zapytała Mixi troskliwie.
- W jak najlepszym - rzuciłam ponuro.
(krótkie, bo nie ma weny :) Mixi?)

Od Mixi c.d. Maggie

- Nie widziałaś najlepszego - uśmiechnęłam się. - To wolisz najpierw obejrzeć górę czy dół?
- Chyba jednak wolę zacząć od góry - zadecydowała.
Wspięłyśmy się wyżej po skrzypiących schodach i dotarłyśmy na kolejne piętro z pokojami.
- Nie będziemy ich zwiedzać, bo to bezsensu - stwierdziłam. - Wszystkie są tak samo zniszczone.
Wspięłyśmy się jeszcze kilka pięter aż dotarłyśmy do tak zwanego 'strychu'. Było to niskie pomieszczenie na ostatnim piętrze miało wybite okna przez które roztaczał się niesamowity widok na miasto.
- Cudnie tu - powiedziała dziewczyna.
- No, nie? - uśmiechnęłam się dumnie.
- Tylko... Czemu trochę nie uprzątniecie na niższych piętrach?
- Bo mamy się ukrywać, a gdyby wszedł tu ktoś przypadkowy i zobaczył, że wszystko jest uprzątnięte i w dobrym stanie na pewno pomyślałby, że ktoś tu jest - wyjaśniłam. - Z resztą na dole jest lepiej.
Po chwili zachwycania się widokami zeszłyśmy znów na parter.
- Teraz tajemna część - uśmiechnęłam się tajemniczo i otworzyłam klapę ukrytą pod starym fortepianem. Zeszłyśmy po drabince na dół. A dziewczyna rozejrzała się zaskoczona po klasie.
- Co tu robi klasa lekcyjna? - zapytała zdziwiona.
- Nie jesteśmy pewni, ale jest najlepiej ukryta ze wszystkich miejsc w hotelu, więc stała się naszym miejscem spotkań. Tak w ogóle to gdzie mieszkasz? Bo wiesz... Jeśli z rodzicami to musisz się jak najszybciej wyprowadzić...
- Co? Czemu?
- Bo tak najłatwiej cię znaleźć...
- A chodzenie do szkoły? Przecież to jeszcze większe ryzyko niż mieszkanie z rodzicami! A poza tym jestem niepełnoletnia! - oburzyła się.
- W szkole możesz podać fałszywe nazwisko, a rodzice raczej go nie zmienią specjalnie dla ciebie - westchnęłam. - A co do pełnoletności to ja też nie jestem, ale mieszkam z dorosłą lokatorką w jednym mieszkaniu. Też powinnaś tak zrobić...
(Maggie?)

poniedziałek, 23 marca 2015

Od Maggie c.d. Mixi

Weszłam ostrożnie do hotelu rozglądając się po nim.
- To praktycznie... ruiny hotelu Angel - szybko wyjaśniła Mixi.
Ogarnęłam ją pytającym wzrokiem. Dlaczego mnie tu zabrała?
- Chowamy się tu. Mamy moce... jak ty -
Mixi niepewnie błądziła po ścianach. - Oprowadzę cię.
Przeszłyśmy długim korytarzem. Walały się tam resztki mebli i drobne śmieci. Rzadko meble były w całości. Wspięłyśmy się na cicho skrzypiące schody. Na górze ujrzałyśmy następny korytarz i dwa szeregi zmasakrowanych identycznych drzwi ze startymi, ledwo widocznymi numerami.
- Przytulnie - skomentowałam.
(Mixi?)

Od Mixi

Siedziałam w ławce z niechęcią wyglądając przez okno. Szary deszcz spadał wielkimi kroplami z szarych chmur. Beznamiętny głos nauczyciela rozbrzmiewał w klasie, ale ja nie rozróżniałam słów. Rozległ się głośny dzwonek i wszyscy uczniowie zerwali się z krzeseł i głośno rozmawiając wybiegli z klasy. Ja nieśpiesznie wstałam z krzesła i wrzuciłam książki do plecaka. Zarzuciłam go na ramię i wyszłam z klasy rzucając nauczycielce "do widzenia".  Opuściłam szkołę mieszczącą się w starym budynku. Skierowałam się w stronę najbliższej stacji metra. Przemoczona do suchej nitki weszłam na stację. Z każdej strony otaczali mnie ludzie. Różnych kolorów skóry, zawodów i warstw społecznych. A jednak wszyscy stali w ten deszczowy dzień na tej stacji metra. Pociąg wreszcie nadjechał i jakoś udało mi się wepchnąć do środka. Założyłam na uszy słuchawki i na cały regulator puściłam losowo wybraną piosenkę. Tłum zdążył trochę się przerzedzić zanim dotarliśmy na moją stację. Wysiadłam i wyszłam ze stacji. Wtedy to poczułam, w okolicy był ktoś z mocą. Jednocześnie poczułam, że gdzieś tu jest też NICH. Rozejrzałam się i zobaczyłam białowłosą dziewczynę trochę młodszą ode mnie. Podbiegłam do niej i złapałam ją za ramię.
- Biegiem.
Puściłyśmy się pędem w stronę miejsca które wydało mi się najbezpieczniejsze w obecnej sytuacji - biblioteki. Wbiegłyśmy do środka i ukryłyśmy się w labiryncie regałów.
- Kim jesteś? - wydyszała.
- Mixi Hideki - odparłam. - Usiądźmy.
- Czemu kazałaś mi biec?
- Wiem, że masz moc - wyszeptałam. - Gonili nas.
- Dołącz do nas. Jesteśmy tacy jak ty. Nierealni.
- Maggie Smith - uśmiechnęła się.
- Miło cię poznać Mag i w ogóle, ale na powitalne gadki będzie jeszcze czas. Na razie musimy się dostać do hotelu.
Już otwierała usta żeby zadać pytanie.
- Nie zadawaj pytań - uprzedziłam ją. - Staraj się wtopić w tłum. Zniknąć.
Wstałam z podłogi, dziewczyna zrobiła to samo. Wyszłyśmy z biblioteki i spokojnym krokiem ruszyłyśmy w stronę hotelu Angel. Po chwili na horyzoncie zaczął majaczyć wielki zniszczony budynek. Weszłyśmy do środka.
- Witam w hotelu Angel. Siedzibie Nierealnych.
(Maggie? :3)

niedziela, 15 marca 2015

Maggie Smith


Imię: Maggie
Nazwisko: Smith
Pseudonim: Mag
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 15
Charakter: Maggie jest bardzo nieśmiała.Nigdy nie była zbytnio zauważana. Cechuje są również dobroć i wrażliwość.
Aparycja: Maggie jest niska jak na swój wiek. Ma szare oczy, a jej włosy sięgają pasa i są koloru liliowego lub białego. Jest szczupła i blada.
Historia: Otworzyłam oczy. Ujrzałam szare pomieszczenie. Było tu zimno. Skuliłam się oparta o róg pustego pokoju. Poczułam ból. Widocznie miałam jakieś siniaki. Otarłam oczy i powoli wstałam. Nogi się pode mną uginały. Zaczęły mi się przypominać zdarzenia z wczoraj. Znowu oni. Chcieli mnie złapać. Spojrzałam na swoje poranione ręce. To objawiło się w wieku dziewięciu lat. Pewnego razu na lekcji pani przyniosła kubek z wodą i postawiła na swoim biurku. Zamknęłam wtedy oczy i zapragnęłam, żeby szklanka się wywróciła. I tak się stało. Byłam przerażona. Jednak postanowiłam to ukryć, dopóki oni tego nie zauważyli. Ukryłam twarz w dłoniach. Czy są jeszcze tacy jak ja?
~~~
Rano zwyczajnie szłam ulicą do sklepu nie zważając na otaczający mnie świat. Wtem ktoś mocno ścisnął moje ramię.
- Biegiem! - usłyszałam polecenie.
Zaczęłam biec za czarnowłosą dziewczyną. Dotarłyśmy do biblioteki. Wbiegłyśmy do środka i schowałyśmy się za regałami.
- Kim jesteś? - zapytałam zdyszana.
Dziewczyna spojrzała na mnie lśniącymi oczami.
- Mixi Hideki, usiądźmy.
Usiadłyśmy i od razu zapytałam:
- Czemu kazałaś mi biec?
- Wiem, że masz moc - ściszyła głos - Gonili nas.
Moje serce zabiło mocniej.
- Dołącz do nas. Jesteśmy tacy jak ty. Nierealni.
- Maggie Smith - uśmiechnęłam się.
Moc: Telekineza
Rodzina: mama i siostra
Partner: nie ma
Inne:
  • Jest uzależniona od truskawkowych pastylek
  • Uwielbia zwierzęta
  • Jej moc ukazała się, gdy miała 9 lat
  • Ma psa, Dropsa, który jest jej towarzyszem
Właściciel: Maggie2003

piątek, 13 marca 2015

Mixi Hideki


 Imię: Mixi
 Nazwisko: Hideki
 Pseudonim: Jeśli piszą do niej to "Mx"
 Płeć: Dziewczyna
Wiek: 17 lat
 Charakter: Mixi jest miłą i otwartą dziewczyną. Ciężko ją zirytować, ale jeśli już ci się to uda będzie ci dopiekała przy każdej nadarzającej się okazji. Nienawidzi ludzi, którzy uważają się za najlepszych, najpotężniejszych itd. Jeśli jej nie doceniasz licz się z... pewnymi nieprzyjemnościami z jej strony. Zawsze i za wszelką cenę będzie chronić swoich przyjaciół, których nie ma zbyt wielu. Uwielbia, kiedy coś się dzieje, dlatego zawsze stara się być w centrum wydarzeń.
 Aparycja: Jest dość wysoka. Ma niebieskie włosy sięgające do pasa, jej oczy są dość dziwne, a to wszystko wina mocy. Jest dość umięśniona jak na dziewczynę, ale to nie pozbawia jej kobiecych kształtów.
 Historia: Urodziła się w zwyczajnej rodzinie. Do 15 roku życia żyła jak każda przeciętna dziewczyna. Dokładnie w jej piętnaste urodziny jej moc ujawniła się po raz pierwszy. Pomyślała wtedy "Chciałabym żeby czas się zatrzymał" i właśnie tak się stało. Następnego dnia przyszli po nią z Nierealnych. Od tego czasu ukrywa się i uczy się panowania nad mocą.
 Moc: Kin iro'me (jap. Złote Oczy) - chodzi o to, że potrafi zwolnić, zatrzymać lub przyspieszyć czas. Kiedy używa tej umiejętności jej oczy stają się złote.
 Rodzina:
Partner: brak i raczej się nie zmieni...
 Inne:
  • Jest uzależniona od słodyczy, zawsze ma coś przy sobie
  • Trenuje szermierkę, ale raczej dla przyjemności niż samoobrony
Właściciel: xedosik

Otwieramy!

Dzisiaj otwieramy bloga! Nie robiłam tych wszystkich zakładek jak "Sklep", bo i tak praktycznie nikt z tego nie korzysta, więc uwinęłam się szybko. Serdecznie zapraszam do dołączania!